Diora WSH-111

No to doczekaliśmy się pierwszego wpisu nie dotyczącego kolumn. Dotyczy on odnowy „biologicznej” wzmacniacza Diory, model WSH-111. W galerii również fotki stanu przed, w trakcie i po pracach. Wzmacniacz dotarł do mnie w fatalnym stanie. Dużo kurzu, brudu, ubytków, rys i wszelkich innych nieporządanych rzeczy w sprzęcie audio. Niezbyt dobrze grał.

Na początek poszło dokładne czyszczenie i mycie środka i obudowy. Wygląd się poprawił, jak i również zaczął działać. Wymienione były zwęglone rezystory emiterowe, ustawione wzmocnienie, prąd spoczynkowy itp. Panel przedni zachował się w (bardzo) dobrym stanie. Widoczne były tylko zarysowania farby na krawędziach i pod potencjometrami. Zostały one odmalowane czarnym lakierem psikniętym na patyczku do czyszczenia uszów. Wskaźniki (VU metry) wysterowania rozebrane były do części pierwszych, umyte szybki, skale, cały środek, od razu przywróciły im dawny blask. Żarówki były sprawne.

Następnie pod młotek poszła obudowa. Najpierw musiałem uzupełnić ubytki na doe obudowy, w „kratkach”. Pomogła mi w tym akrylowa szpachla do drewna. Lakier/bejca została zdjęta środkami chemicznymi, a następnie po umyciu wyszlifowana drobnoziarnistym papierem ściernym. Widoczne ubytki forniru zostały uzupełnione kawałkami, wziętymi z dolnych krawędzi obudowy. I tak były malowane na czarno to nie widać różnicy. Kratka odmalowana na czarny, matowy kolor. Tak samo został potraktowany dół obudowy. Po tych zabiegach obudowa została ponownie umyta i odtłuszczona za pomocą benzyny ekstrakcyjnej. W ręce wpadł pędzel i fornir został odmalowany lakierobejcą w kolorze „Palisander”. Naniesione zostały 3 warstwy, malowane 20 godzin po poprzedniej i zmatowieniu. Jak na pierwszy raz wyszło bardzo ładnie. Niestety w trakcie osiadał się kurz i widać to teraz. Następnym razem będzie lepiej 😉

Po tych zabiegach wzmacniacz już był ok, nie pasowały mi tylko gałki, brakowało kilku nakładek na izostaty i w dodatku oryginalnie były srebrne. Szukałem bez skutku, aż nagle mnie olśniło, że mam trochę podobnych nakładek. Po wstępnym przymierzeniu pasowały idealnie. Były tylko 2 milimetry za krótkie, ale w wyglądzie bez różnicy. Sprawa nakładek załatwiona. Zostały gałki na potencjometry, których nie miałem w srebrnym kolorze. Po wstępnym przeszukaniu internetu w poszukiwaniu informacji jak zdjąć anodę z aluminium, pobiegłem do sklepu po „Kreta”, a była godzina 21:30. Wsypałem trochę granulek do pojemniczka plastikowego, zalałem ciepłą wodą i romieszałem do rozpuszczenia. Po wstadzeniu (ostrożnie!) pierwszej nakładki (Tak, na próbę jak to wyjdzie) woda momentalnie zabarwiała się na czarny kolor. Anoda ładnie schodziła i po kilku chwilach gałka miała srebrny, matowy kolor. Eureka, to działa! No to wsadzałem i wyciągałem po kolei gałki. Trzeba było trochę poruszać, pomieszać by wszystko zeszło. Jedna gałka zajmowała około 30 sekund. (Uwaga, Kret zawiera sodę kaustyczną, ponad 30%. Jest to wodorotlenek sodu. Roztwór jego jest silną zasadą! Z wigipedii: „W wodzie rozpuszcza się bardzo dobrze, wydzielając znaczne ilości ciepła i tworząc silnie żrący ług sodowy – bezbarwną, bezzapachową i niepalną ciecz, która reaguje z kwasami, tlenkami niemetali i wodorotlenkami amfoterycznymi, tworząc sole sodowe, jest śliska w dotyku, powoduje oparzenia. Na metale działa korodująco, szczególnie w obecności wilgoci. Łatwo reaguje z metalami o własnościach amfoterycznych wydzielając wodór, np. z glinem i cyrkonem, tworząc odpowiednio gliniany i cyrkoniany (…) Oddziaływanie w postaci pyłu, pary lub aerozolu wywołuje ból i łzawienie oczu, uczucie pieczenia w nosie i gardle, kaszel, uczucie duszenia się. Skażenie skóry wywołuje ból, zaczerwienienie, oparzenie chemiczne z pęcherzami i martwicą. Rozległe skażenie skóry może spowodować wstrząs lub zapaść. Skażenie oczu pyłem lub roztworem powoduje zniszczenie aparatu ochronnego oczu, oparzenie gałki ocznej – rogówki i głębszych struktur oka. Wniknięcie drogą pokarmową wywołuje oparzenie błony śluzowej jamy ustnej gardła i dalszych części przewodu pokarmowego z ryzykiem uszkodzenia lub perforacji ścian, krwotoku, wstrząsu i zgonu. W wypadku zatrucia podaje się tlen wziewnie i pyralginę pozajelitowo, z następującym leczeniem objawowym.” Należy go używać z rozwagą i wszelkimi środkami bezpieczeństwa! Jak widać, nie dotykać, nie wdychać oparów. Silnie reaguję z aluminium, więc należy pilnować się w kąpaniu gałek.) Wracając, gałki wychodzą matowe, należy je oszlifować trochę i wypolerować na błysk dostępnymi środkami.

Efekty widać na zdjęciach i dodatkowo zamieszczam film z udziałem Tonsil ZG15C.

Jeszcze przed odnowieniem wizualnym

A tu już po: